Do pana Piotra

Napróżno tyle hałasuRobi dzisiejsza nauka,Piotra z pewnością duch czasuNie zwiedzie i nie oszuka.

Wszyscy gniewają go ludzie,I złoszczą sąsiada dzieci,I piesek, co szczeka w budzie,I nawet słońce co świeci.

Myśl o przyszłości mu zbrzydła,W ciemnym ją widzi kolorze,Nieborak radby mieć skrzydła,Aby mógł uciec za morze.

Rad stanąć wzbiwszy się niemiW Egipcie na piramidzie,Lecz zmuszon stąpać po ziemiZ powagą wstecz sobie idzie.

To pójdzie — to się zatrzyma —To się wykręci na pięcieI śledzi w koło oczymaSzukając czegoś zawzięcie.

»Co szukasz, dobry człowiecze?«Mówię zdziwiony do niego,A on mi z dumą odrzecze,Że szuka dnia wczorajszego.

»Niechaj więc szczęście ci służy«,Odpowiem na to uprzejmie,»Takiej nużącej podróży»Nie lada kto się podejmie.

«Jak sądzę, daleko zajdziesz,»Będę cię czekał z powrotem.»A jak wczorajszy dzień znajdziesz,»Bądź łaskaw donieść mi o tem«.

Adam Asnyk.

Comentarios

Cargando comentarios…