Kwiat paproci (Asnyk)
Zakwita w puszczach dziwny kwiat paproci:Na jedną chwilę w tajemniczym cieniuCały świat blaskiem czarodziejskim złoci...Lecz można tylko dotknąć go — w marzeniu.
Młodość, co wierząc sama cuda tworzy,Umie go dojrzeć w cudowności lesie;Żadne widziadło w biegu jej nie strwoży —Pewnej, że skarb ten na sercu uniesie.
A choć nie uszczknie kwiecia ideału,Co pod jej ręką jako sen przepada...Jednak ma chwilę ekstazy i szału,W której jest pewną, że niebo posiada:
I widzi wszystkie ziszczone nadzieje,Tryumf szlachetnych poświęceń i trudów,I nową jutrznię — która zajaśniejePonad przyszłością wyzwolonych ludów...
Gdy się dwa serca spotkają tęskniącePełne nadziemskiej piękności i żalu;Gdy objawienie miłości jak słońceNa ust spłonionych zabłyśnie koralu;
Gdy po raz pierwszy, drżące a wstydliwe,Te usta w jeden pocałunek spłyną;Gdy przez nie dusze połączyć się chciweJako dwie fale w oceanie giną —
Natenczas w uczuć wezbranych powodzi,W tej błyskawicy duchów idealnéj,Kwiat ów cudowny tajemniczo wschodziI w pocałunku kwitnie niewidzialny.
Tyle też jego trwania: gdy z zachwytuZbudzona dusza chce go ująć w dłonie —Zniknął bez śladu... tylko wśród błękituZostały po nim jakieś dziwne wonie.
Comentarios
Cargando comentarios…