Sam na sam
Poezye T. 1
Dzień był tak ciężki!.. Wieczór taki głuchy,Wiejący grobów chłodem i żałobą...Wszystkie życzliwe odbiegły mnie duchy,Łzy i nadzieje unosząc ze sobą...Więc przy ognisku wygasłem, zczerniałemSam na sam tylko z nieszczęściem zostałem.
Gość to surowy: czuwa on przytomnie,Bym chwilę w słodszem nie spoczął marzeniu,By żaden uśmiech nie doleciał do mnieNa jakim słońca jaśniejszym promieniu.I od wszelakiej pokusy mnie broni,Zawsze w żelaznej przytrzymując dłoni.
Gość to surowy: serca nie rozpieści,Ani mu nie da we łzy się rozpłynąć;Lecz, wszystkie naraz gromadząc boleści,Każe mu stwardnieć pod ciosem — lub zginąć...I dalej w przyszłość prowadzi mnie ciemną,Upominając, że wciąż będzie ze mną.
Ja mu zaś mówię: Pozostań na strażyMojego życia jak wierny towarzysz;Do twojej groźnej przywykłem już twarzy,I do tych ciosów, któremi mnie darzysz,I skorzystałem wiele z twej wymowy,Nauczycielu wielki! choć surowy.
Dość mi, że wobec ciebie niezłamanyNa gruzach całej swej przeszłości stoję...Na tych dni kilka nie pragnę odmiany,Bo nie dbam więcej już o losy swoje;Lecz gdy mnie własne cierpienia utrudzą,Potrafię jeszcze żyć radością cudzą.
Niech więc twa ręka wszystko we mnie kruszy,Co z osobistem pragnieniem się wiąże:Najlepszej cząstki nie wydrzesz mi z duszy,Ni tej światłości, w stronę której dążę...Depcz śmiało ziemską istotę ułomną,O której duch mój i ludzie zapomną!
To, co dobrego w moich piersiach tkwiło,Co się wiązało z wspólnem życiem świata,To — pozostanie pięknością lub siłą,Chociaż znikoma już opadnie szata,I w innych sercach żyć nanowo będzie,Dotychczasowe rzuciwszy narzędzie.
Zresztą — niech wszystko niepamięć pochłonie,Co nosi doli osobistej piętna!Niech się rozgrywa dalej w mojem łonieTa walka z losem smutna i namiętna...Bo oto w świetle grobu tajemniczemI ból... i rozkosz... zarówno są niczem!
Comentarios
Cargando comentarios…