Samotne widmo

Poezye T. 2

We mgle wieczornej usiadłoSamotne, blade widziadłoPrzy drodze koło cmentarza —I wzdycha, płacze, narzeka,I o niewdzięczność oskarżaSerce człowieka.

— „Co robisz? — pytam — nad ziemią,Gdy inne widma już drzemiąI żywych więcej nie trwożą?Jaka zgryzota cię budzi?I po co z wieczorną zorząWracasz do ludzi?”

— „Co robię? pytasz, co robię?Czy nie wiesz, jak straszno w grobieW wieczystej zostawać nocy,I widzieć, jak żywych tłuszczaGrób nasz, samotny, sierocy,Bez łez opuszcza!

„Ty nie wiesz — jak to, ach, boli!Gdy świat rozerwie powoliWszystkie serdoczne ogniwa,I jak pierś naszą przygniataMilcząca, zimna, wzgardliwaNiepamięć świata!

„Dlatego wstaję z mogiłyI dążę gdzie dla mnie biłySerca kochanków tysiąca...Lecz, choć wyciągam ramiona,Każdy mnie z gniewem odtrącaOd swego łona.

„Nic nie chcą wiedzieć już o mnie,Choć przysięgali niezłomnieDochować miłość i wiarę:Więc wracam i patrzę zdalaJak wszystkie wspomnienia stareUnosi fala.”

— „Więc nie masz w świecie nikogo,Któremu byłaby drogąTwa pamięć, samotny cieniu?Za jakie grzechy i winyPrzestałeś żyć już w wspomnieniuBratniej drużyny?”

— „Ach serce ludzkie tak zmienne!Dawszy mi łoże kamienne,Cień zapomnienia głębokiNad grobem mym rozpostarło...Choć jestem całej epoki —Myślą umarłą.”

Comentarios

Cargando comentarios…