LIST PIERWSZY.
Kochana Pani Konstancyo.
Gdzie jest to miejsce, z którego list tak długo idzie? pisany 18 odebrałem 26? Jesteśmy tu zdrowi i pasujemy się jak zdołamy s tylu biedami. Swoje robić, resztę opatrzności zostawić, to nasza zasada. Staramy się dożyć lepszéj chwili.Jeżeli będziesz w Ostendzie, dołóż usiłowania zbliżyć się ku nam. Z wielu względów byłbym wdzięczen Tobie za to widzenie się. Mógłbym z méj strony dojechać do Amiens. Wszakże nie bez kłopotu. Jeśli dziennik wyjdzie w którem pracuję, będę musiał szukać zastępcy, a o to bardzo trudno, tymczasem dnia jednego opuszczać niemogę. Są i inne trudności. Postaraj się tedy przyjechać do Paryża, choć na krótko, a że Paryż już znasz, możesz zostać u siebie, nikogo niewidząc tylko tych, z któremi żądasz rozmówić się. Zechciéj tylko, a wiem, że sobie umiesz doradzić. Gdyby to było niepodobna, daj mi znać wcześnie, abym wziął środki do przyjazdu do Amiens. U nas i na to potrzeba paszportu, etc. etc. etc.Mam nadzieję, że Twoja cholera już minęła. Ja kilka razy zapadałem na coś podobnego. Najlepszem lekarstwem jest moc moralna, zgnębienia choroby, silnem postanowieniem ozdrowienia.Z emigrantów, którzy niemają czasu chorować, nikt tu nie umarł na cholerę, chociaż sposób ich życia powinienby na nich sprowadzić i tę chorobę i dziesięć innych na dzień. Niedbaj więc wcale na cholerę i odpędzaj ją.Bardzo mi krótko pisałaś o swojem osobistem powodzeniu i teraźniejszem życiu.Czy niemiałaś przed wyjazdem wiadomości o Franciszku, moim bracie? Nic on do mnie od dawna nie pisał.Twój z serca życzliwy. A. Mickiewicz.Augusta 27.
Comentarios
Cargando comentarios…