Bajdary (Mickiewicz, 1899)
Wypuszczam na wiatr konia i nie szczędzę razów;Lasy, doliny, głazy, w kolei, w natłokuU nóg mych płyną, giną jak fale potoku;Chcę odurzyć się, upić tym wirem obrazów.
A gdy spieniony rumak nie słucha rozkazów,Gdy świat kolory traci pod całunem mroku,Jak w rozbitem zwierciedle, tak w mem spiekłem oku,Snują się mary lasów i dolin i głazów.
Ziemia śpi, mnie snu niema. Skaczę w morskie łona,Czarny, wydęty bałwan z hukiem na brzeg dąży,Schylam ku niemu czoło, wyciągam ramiona,
Pęka nad głową fala, chaos mię okrąży:Czekam, aż myśl, jak łódka wirami kręcona,Zbłąka się i na chwilę w niepamięć pogrąży...
Comentarios
Cargando comentarios…