Do Maryi Szymanowskiej
Na jakimkolwiek świata zabłysnęłaś końcu,Tobie wieszcze, jak Gwebry indyjskiemu słońcu,Chylą czoła, wieńczone w nieśmiertelne liście,I arf tysiącem twoje opiewają przyjście.Zdziwisz się, kiedy nagle z cherubinów chóruWyrwie się jakiś odgłos nieznany i dziki,Pomiędzy tryumfalne pieśni i okrzyki,Jako wieśniak pośrodku królewskiego dworu;Ale śmiały i wszystkich roztrącać gotowy,Pójdzie prosto ku tobie i z duszą obejmie.Królowo tonów! Ty go powitasz uprzejmie:To twój dawny znajomy – to dźwięk polskiej mowy.
Moskwa. 1827, w listopadzie.
Comentarios
Cargando comentarios…