Dodatek do «Cwibaka»

Lecz proszę się nie ważyć tego innym razem,Nigdy podobne figle nie uszłyby płazem;Dziś tylko, że jest święto mego przyjaciela,Chcę, żeby dzień ten wszystkim stał się dniem wesela.

Com znalazł, zakupiłem i tutaj przynoszę:To pierogi — a to są z bakaliją kosze.

Wszystko to dla paniczów postawisz, Daniłku.

«Potrzebne ci jedzenie, napój dla posiłku».

Br-brawo! ja, com w cudzej fi-fi-figurował skórze,Będę fi-figurował we własnej fi-figurze.Fi! niech bies słucha tych bołoppoppców p-pensa,Jochan wystąpi jako wielki m-mistrz kredensa.

Hagelwetter! ten pirog tak wygląda z twarze,Jakby bywal na mego upieczona żarze.

Dowiedziałem się pierwej, co się tutaj stało,Jak się z ciebie paniczom zażartować zdało;Nagradzając za groźby, strachy i kułaki,Kazałem wszystkie z domu wykupić cwejbaki.

Jechalgom ciebie jego sęk!

Zabawim się hucznie:Oto idą sproszeni z całych szkół spółucznie.

Ja mówiłem, że dzisiaj jest haustum i łyktumI że się nie potrzeba lękać, quid est dictum.

Teraz wam wytłumaczę dzisiejsze obchody.Słuchajcie! kiedy jeszcze, jak wy, byłem młody,Pobratawszy się z sobie równemi nieuki,O tem tylko myślałem, kędy zbijać bruki,Cały dzień w karty przegrać, lub fajką przekurzyć,Gorsy modnie wystrychnąć i łeb, wyczupurzyć.A wtem pośród nas Pan Bóg Tomasza objawił;On podwyższył umysły i serca naprawił,Związał nas i na pewnej gruntował podstawie,Trudom nadał porządek, szlachetność zabawie.Odtąd, chociaż nas było i różnych i wielu,Wszyscy zgodnie dążymy do jednego celu,A póki ogień życia pała w naszem oku,Dzień ten każdego będziem obchodzili roku,Pomniąc zawsze w spoczynku, zabawie i pracy,Żeśmy ucznie młodzieńcy i żeśmy Polacy!

, tak! tak! kasz da Deytzer pana Polak lubić.Bo on nam dobre placić, choć czasem naczubić.

A! jak pięknie uczyleś! cały szkol tu spędzić!Sam Prediger in W roc1aw tak gut nie gawędzić:

Aby zawsze parniętal w nauki i praci,Że kiedy zje pierożki, to musi zaplaci.O, tak! niemasz na glupskim świecie sprawiedliwość:W raju darmo jest pierog, w raju to szczęśliwość,Bo tam niema podatki, darmo mąki biere.0, tak uczy paniczy, panie guwernere,Że nie tu ocz wiązalem, a pierog grabilem —Ale co mialem mofić, znowu zapomnilem.

Dobry panie guwernerze!Dalibóg że my się wstydzim,Gdy w sobie (wyznajmy szczerze)Tych próżniaków obraz widzim.

Mości pana guwernere!Dalibóg, że ja się wstydzi,Kiedy od mego kwatereCały pieróg tutaj widzi.

A zaś ten młodzieniec śmiały,O którego tu osobieTakie mówiono pochwały,O, Tomaszu, on jest w tobie!

A ten co zakupil skrynka,To dobry pan guwernerze,Ach! jak mój Frau Katarynka,Pieszcząc w lapki, groszy bierze.

Ej, precz ty Niemcze maruda!Ot, dziwnego powiem cości:Jam grał, jak chrapliwa duda,Teraz od wielkiej radości

Z języka spadły papucie,Kręcę nim jak miotełeczkąI tłumaczę panu czucie

Wyraźniusienietenieczko!

Oto! gdy z radości wielkiejWół gada, da osioł kłusa,I ja ogonem mielk...

Ej,Ej, słuchajcie minimusa!Tępin, ucząc się rok czwarty,Nie mógł przeleźć stąd dotąd.

Teraz umiem już pół karty...

«Różniemy się ludzie od zwierząt»...«Potrzebne ci jedzenie»... braciszku, podpowiedz......«Potrzebne ci jedzenie»...

No, tedy idź i jedz!

To dajemy, co nam stanie,Piosneczek prostacze składy;Za lepsze powinszowaniePójdziem w cnoty twojej ślady.

U mnie, kiedy pieniądz brakaNa wein, bier i kaliszan,Masz koncept bez cukr i maka:Jedz! (urywa śpiewanie).Tylko nie mów, że jest gryszan!

Comentarios

Cargando comentarios…