Burza

Sonety Adama Mickiewicza

IV.BURZA.

Zdarto żagle, stér prysnął, ryk wód, szum zawiei,Głosy trwożnéj gromady, pomp złowieszcze jęki,Ostatnie liny majtkom wyrwały się z ręki,Słońce krwawo zachodzi, z niém reszta nadziei.

Wicher z tryumfem zawył, a na mokre góryWznoszące się piętrami z morskiego odmętuWstąpił geniusz śmierci i szedł do okrętu,Jak żołniérz szturmujący w połamane mury.

Ci leżą napół martwi, ów załamał dłonie,Ten w objęcia przyjaciół żegnając się pada,Ci modlą się przed śmiercią, aby śmierć odegnać.

Jeden podróżny siedział w milczeniu na stronieI pomyślił: szczęśliwy kto siły postrada,Albo modlić się umié, lub ma s kim się żegnać.

Comentarios

Cargando comentarios…