Stepy Akermańskie (Mickiewicz, 1899)
Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu;Wóz nurza się w zieloność i jak łódka brodzi:Śród fali łąk szumiących, śród kwiatów powodzi,Omijam koralowe ostrowy burzanu.
Już mrok zapada, nigdzie drogi, ni kurhanu;Patrzę w niebo, gwiazd szukam, przewodniczek łodzi;Tam zdala błyszczy obłok, tam jutrzenka wschodzi...To błyszczy Dniestr, to weszła lampa Akermanu!
Stójmy!... Jak cicho!... Słyszę ciągnące żórawie,Którychby nie dościgły źrenice sokoła;Słyszę, kędy się motyl kołysa na trawie,
Kędy wąż ślizką piersią dotyka się zioła...W takiej ciszy tak ucho natężam ciekawie,Że słyszałbym głos z Litwy... Jedźmy, nikt nie woła!
Comentarios
Cargando comentarios…