Menuet (Fogazzaro, 1921)
Traducido del italiano por Zenon Przesmycki
Chociaż uśmiecham się niby, westchnienie mam w głębi serca.
Chociaż uśmiecham się niby, ból śmiechu pierś mi przewierca.
O pani, pokłon ci składam.
Pokłon ci składam, o panie.
Jakiż to festyn wspaniały, jak słodkie muzyki granie!
Jutro już będę daleko, w myśli cię chwytam w ramiona,Całuję oczy twe, piersi, weź duszę moją, bo kona.
O, ten mus śmiać się i tańczyć, kiedy szloch usta mi krzywi.
Tak, trzeba śmiać się i tańczyć; jesteśmy tacy szczęśliwi!
Pokłon ci pani, oddaję.
Pokłon oddaję ci, panieOh, ileż wdzięku i jęku z tych trylów skrzypcowych kanie!
Zgódź się, ubóstwiam cię, błagam, jedź ze mną, jeśli mię kochasz!
Nie mów tak, wieczne nieszczęście w tym krzyku serca mi szlochasz.
Jakiż menuet wesoły, czasem wszak plącze w nim męka.
Jakiż wesoły menuet, lecz serce jednak mi pęka.
O pani, pokłon racz przyjąć.
Racz przyjąć pokłon, o panie.Patrz, patrz, rój masek skrzydlaty z ogrodu wbiegł niespodzianie.
Wietrzyki my, pośredniki — od mrozu w nagły skwar,Z zacienia w światła żar,Ze smętku w szczęścia sny;Na serca tchniemy czar,Upojeń, szałów tchy;Wenery myśmy posły, rój lekkich Amora mar.Gdy lęka się i nie śmie z warg trysnąć jak sto słońcJęk słodkich serca żądz,Gdy schnie i rwie się mrącGłos pałających łon,Szalony pragnień ton, —Pragnienia i westchnienia my wam szepczemy drżąc.Wkrąg ponęt swych i tajni ten świat radosny tkaZawoje, gęste niby mgła,I źle naruszać je.Skromności sroga graPróżno przeciwić się chce;Myśmy wiewy niewinne, wiejące z niebios dna.
Uśmiechnij się pan! oblubieńcem wszak byłeś mym od wieka.
Wypadek dość osobliwy, lecz śmiać się? — chyba z człowieka!
Pokłon ci składam, o pani.
O panie, pokłon ci składam.
Śmieje się, tak; te Zefiry los zesłał; jaki, nie badam.
Śmieję się, tak; dokąd pójdziesz, pójdę za tobą po świecie!Śmieję się, tak! — Ukochany!! — Już nie porzucisz mię przecie!
Pokłon ci, panie, oddaję.
Pokłon oddaję ci, pani.
Boże! skrzypcowy tryl kona w szalonej szczęścia otchłani!
Comentarios
Cargando comentarios…