Ćmy

ĆMY

Przychodzą nieustannie z tamtej strony ciszyPsy, wierzby, nagłe sady, ćmy białe, ćmy szareI próżnię zapełniają, gdzie czasem brak myszy,By zasklepić czemkolwiek w świat wyziorną szparę.

Przychodzą potłumione zielenią otchłanie,I dziewczęta, co w oczach dźwigają los nieba, —I obłoków nad ziemią srebrne górowanieI ta wiara, że właśnie tak trzeba, tak trzeba...

I przychodzą modlitwy o większą tęsknotę,Źli bogowie, złe wiosny i mgła zagrobowa,Bzy bez jutra, bez wczoraj, ćmy czarne, ćmy złoteI ty, co tak się smucisz, gdy piszesz te słowa...

Comentarios

Cargando comentarios…