Garbus (Leśmian)

GARBUS.

Mrze garbus dosyć korzystnie:W pogodę i w babie lato.Garbaty żywot miał istnie,I śmierć ma istnie garbatą.

Mrze w drodze, w mgieł upowiciuJakby baśń trudną rozstrzygał,A nic nie robił w tem życiu,Jeno garb dźwigał i dźwigał.

Tym garbem żebrał i tańczył,Tym garbem dumał i roił,Do snu na plecach go niańczył,Krwią własną karmił i poił.

A teraz śmierć sobie skarbi,W jej mrok wydłużył już szyję,Jeno garb jeszcze się garbi,Pokątnie żyje i tyje.

Przeżył swojego wielbłądaO równą swej tuszy chwilę,Nieboszczyk ciemność ogląda,A on — te w słońcu motyle.

I do zmarłego dźwigaczaPowiada, grożąc swą kłodą:— „Co ten twój upór oznacza,„Żeś wpoprzek legł mi przegrodą?

„Czyś w mgle potracił kolana?„Czyś snem pomiażdżył swe nogi?„Po coś mię brał na barana,„By zgubić drogę w pół drogi?

„Czemuś łbem utkwił na cieniu?„Z trudem w twych barach się mieszczę!„Ciekawym, wieczysty leniu,„Dokąd poniesiesz mnie jeszcze?”

Comentarios

Cargando comentarios…