Klęska (Leśmian, 1907)

KLĘSKA.

Na jeziorze zatańczy niedobłysk miesiąca,Pół wiatru w las uderzy, drugie pół — w dolinę!A ten, co nie chciał zemdleć od marzeń gorąca,Wstąpi nagle pół-duszą w tych marzeń krainę.On tu królem z wyboru! Czemuż tak niepewny?Czy rdza berło mu zjadła? Wszak tu — jego trony!Zapragnie — a na puszczy, piaskami strawionej,Tryśnie ruczaj — gwiazd łowca — głębinami śpiewny!Skinie — a żar upojeń, mocniejszych od wina,Rozpłonie w srebrze kości i w krwi jego złocie!Szepnie — a najpiękniejsza z umarłych dziewczynaZbudzi się, by go w tajnej kołysać pieszczocie...Rozkaże — a wzniesiony nad padoły senneTaniec widm samowzlotnych — serdeczny i hardy —Zdepcze stopą zuchwałą — wraże, bezimienne,Wzajem siebie w ciemnościach liczące miliardy!..Lecz on — nawet w marzeniu — marzenia się wstydzi!I dumny, że zaniedbał swych bogactw ogromy,Choć go zdala olśniewa ich połysk widomy,Udaje, że połysków takich — niedowidzi...Jego bujne ogrody, szumiące mu chwałę,Zbyt dawno zapuszczone, a niedość zaklęte,Tracąc alej zawiłość i szumów ponętę,Zapadają się w bagna, od westchnień nabrzmiałe!Dość mu tylko rozkazać, zapragnąć lub skinąć,By je zbawić! Lecz — drwiący, zimniejszy od głazu,

Choć rozumie, ja k ciężko rozszumiałym ginąć,Milcząc, patrzy na klęskę! — Nie daje rozkazu!

Comentarios

Cargando comentarios…