Klęska (Sad rozstajny)

KLĘSKA.

Na jeziorze zatańczy niedobłysk miesiąca,Pół wiatru w las uderzy, drugie pół — w dolinę!A ten, co nie chciał zemdleć od marzeń gorąca,Wstąpi nagle pół-duszą w tych marzeń krainę.

On tu królem z wyboru! Czemuż tak niepewny?Czy rdza berło mu zjadła? Wszak tu — jego trony!Zapragnie — a na puszczy, piaskami strawionej,Tryśnie ruczaj — gwiazd łowca —głębinami śpiewny!

Skinie — a żar upojeń, mocniejszych od wina,Rozpłonie w srebrze kości i w krwi jego złocie!Szepnie — a najpiękniejszaz umarłych dziewczynaZbudzi się, by go w tajnej kołysać pieszczocie...

Rozkaże — a wzniesiony nad padoły senneTaniec widm samowzlotnych — serdeczny i hardy —

Zdepcze stopą zuchwałą wraże, bezimienne,Wzajem siebie w ciemnościach liczące miliardy!...

Lecz on nawet w marzeniu — marzenia się wstydzi,I dumny, że zaniedbał swych bogactw ogromy,Choć go zdala olśniewa ich połysk widomy,Udaje, że połysków takich — niedowidzi...

Jego bujne ogrody, szumiące mu chwałę,Zbyt dawno zapuszczone, a niedość zaklęte,Tracąc alej zawiłość i szumów ponętę,Zapadają się w bagna, od westchnień nabrzmiałe!

Dość mu tylko rozkazać, zapragnąć lub skinąć,By je zbawić! Lecz — drwiący, zimniejszy od głazu,Choć rozumie, jak ciężko rozszumiałym ginąć,Milcząc, patrzy na klęskę! — Nie daje rozkazu!...

Comentarios

Cargando comentarios…