Spojrzystość (Leśmian)

SPOJRZYSTOŚĆ

Rozełkanych rusałek nagłe sto tysięcyWypłynęło na księżyc, by istnieć wniej więcej.

Wodo, wodo — gdzie jesteś? Tu jestem, gdzie płynę!Pogłaskały powierzchnię, miłując głębinę.

Ile ciał — tyle smutków... A woda spojrzysta,By zobaczyć je do cna — ze świateł korzysta.

Bada światłem, a sprawdza umówionym cieniem,Falując aż do brzegu podwodnem spojrzeniem.

Ale to — nie spojrzenie! To raczej — spojrzystość,Co nie może tam dotrzeć, gdzie łka rzeczywistość.

Ślepem srebrem zaledwo spojrzyścieje w światy.Srebru śni się, że szumi i polewa kwiaty.

Woda roi, że mgły się za ręce w blask wiodą,Lecz ciał zlękłych nie widzi. Co począć z tą wodą?

Okna twoje — otwarte. Sny oczu nie strzegą,A ty na mnie nie patrzysz. Dlaczego, dlaczego?

Comentarios

Cargando comentarios…