Ubóstwo

UBÓSTWO

Każde zmarło inaczej śmiercią strasznie własną!...Ciało matki i ojca i siostry i brata...Dziś rysy waszych twarzy w pamięci mi gasną,Umieracie raz jeszcze śmiercią z poza świata.

Już nie umiem zobaczyć siostry mej uśmiechu, —I tego, jak konając, padła na podłogę...Brat mglisty i niecały śni mi się w pośpiechu, —I głosu, którym mówił, przypomnieć nie mogę.

Pochowani w mogile mrą wciąż za mogiłą!Widzę was na tle nieba, niby znaki wodne,Takie inne, znikliwe, z przeszłością niezgodne,Jakbym nigdy was nie miał — jakby was nie było!

Nic nie było! Nic niema! Miłowałem zmory!Czciłem próżnie! Chcę łzami ocalić ból w sobie,Więc płaczę, ja — na wiarę w potęgę łez chory!Łzy się kończą! Mrze pamięć! Kres grozi żałobie!

O, Nocy, w przyszłość niebios wsrebrzona niemylnie, —Jeśli chcesz w piersi moje uderzyć mgłą ciemną, —Uderzaj bezlitośnie, uderzaj dość silnie,Bom — człowiek! Zniosę wszystko! Pomocuj się ze mną!

Kto potrafi żal dłońmi tak tłumić obiema!Kto zdoła, gdy mu z oczu nicość jawę zmiecie,Tak nic nie mieć, naprawdę nic nie mieć na świecie,Jak człowiek, co nic nie ma, naprawdę nic nie ma!

Comentarios

Cargando comentarios…