Znikomek
ZNIKOMEK
W cienistym istnień bezładzie Znikomek błąka się skocznie.Jedno ma oko błękitne, a drugie — piwne, więc raczejNie widzi świata taksamo, lecz każdym okiem — inaczej —I nie wie, który z tych światów jest rzeczywisty — zaocznie?
Dwie dusze tai w swej piersi: jedna po niebie się włóczy, —Druga — na ziemi marnieje. Dwie naraz kocha dziewczyny:Ta czarna — snu wieczystego na pamięć barwnie się uczy, —Ta jasna — całun powiewny tka dla umarłej doliny.
Którąż z nich kocha naprawdę? Złe ścieżki! — Głębokie wody! —Urwiska! — Nawoływania! — I znikąd żadnej pomocy! —I powikłane od lęku, w mrok pierzchające ogrody! —A w dłoniach — nadmiar istnienia, a w oczach — okruchy nocy!
I mgła na ustach dziewczyny, rumianych marzeń rozgrzewką, —A kwiaty wzajem się widzą, — a zgony wzajem się tłumią! —Znikomek spożył kęs nieba i mięsza złotą mątewkąCień własny z cieniem brzóz kilku. A brzozy śnią się i szumią...
Comentarios
Cargando comentarios…