Bracia Karamazow — Rozdział trzeci — III

Traducido del ruso por Barbara Beaupré

„Chwała Panu na świecie,Chwała Panu we mnie!“

„Nie dawaj wiary czczym pogłoskom tłumu,„Zaniechaj zwątpień swych“...

Grozą i lękiem zewsząd gnany,Kryjąc się w grotach górskich skał,Człowiek pierwotny, troglodyta,Pustkę, zniszczenie wkoło siał.Łowom oddany zbrojny, dziki,Przebiegał leśnych puszczy głąb...O, biada, wyrzuconym faląNa niegościnnych brzegów zrąb!...

Z Olimpu, za porwaną córą,Ceres bogini śpieszy w ślad,Aż przed nią w całej swej ohydzieŚciele się pusty, dziki świat —Nigdzie schronienia, ni gościny,Żaden tu czci nie bierze bóg,Wonnych kadzideł dym ofiarnyNie płynie znikąd w niebios próg.

Nikt na biesiadny stół nie stawiSoczystych gron, ni złotych zbóż —Wszędy pobitych trupów szczątki,I ofiar krwią dymiący nóż...Gdzie rzuci okiem niebios córa,Niosąca zbożny, święty trud,Wszędy w najgłębszem poniżeniuNurza się biedny ludzki ród.

Człowiek, by wznieść się z poniżeniaI hartem wzmocnić duszę,Musi z pra-starą matką ziemiąW wieczyste wejść sojusze!

Comentarios

Cargando comentarios…