Do Chloi
Traducido del latín por Julian Korsak
Czemuż odemnie, Chloe urodziwa,Stronisz, jak ona sarneczka pierzchliwa,Matki po górach, kniejach szukająca,Z bojaźni drżąca?
Bo czy to wietrzyk co z trawką się pieści,Ruchomym listkiem zwolna zaszeleści;Czy wąż zasyczy, już tracąc nadzieję,Cała płótnieje.
Wszakże ja, świadkiem i ludzie) i bogi!Ni lew afrycki, ani tygrys srogi,Abym miał szarpać drapieżnemi szpony,Twój włos pieszczony.
Przez litość folguj żalowi mojemu!Kiedyć już i czas i wiek jest po temu,Odbiegłszy matki, Chloe ulubiona,Sam tu do łona!
Comentarios
Cargando comentarios…