Do Pompejusza
Traducido del latín por Cyprian Kamil Norwid
O ty, co ze mną w straszliwej potrzebieZa dni Brutusa, użyłeś niewczasu,Wyznaj, w oracza kto zmienił i ciebie?W progi kto sielskie wrócił bez hałasu?
Bracie mej wiosny życia, Pompejuszu!Z którym, bywało, płynące godzinyMierzymy płynem i dla animuszuSyryjskie na skroń kładziemy wawrzyny.
Porażkę obu filipijskie polaZnają — mnie wstydniej, bo znają bez tarczy;Lecz są przygody, gdy żelazna wolaNa nic już, okrom śmierci, nie wystarczy!
Bladego strachem, gdy miecze wokoło,Ima mnie szparki Merkur i uchrania,Gdy ty samotne stawisz jeszcze czołoStraszliwszej burzy, im więcej pochłania.
Dziś czas wojenne ukrócić zagony,Jowisza ołtarz zapłacić płomieniem,I udział przyjąć dobrze zasłużonyW laurach mych, które są ciszą i cieniem.
Massyckie wina nietkniętej pieczęci,Na wieki mamże uwięzić w piwnicy?Nie! toast wznieśmy, toast niepamięci!Z mirtów nam wieńce dajcie, niewolnicy!
Wenus osądzi, gdzie przegrana sprawa;Przepić mnie niech się i Trak nie ośmiela.Jeden-bo z tylu szałów mi zostawa:Słodszy nad wszystkie... powrót przyjaciela.
Tłumaczyłem 1861 roku.
Nietylko przyszłość wieczna jest, nietylko.I przeszłość, owszem, wieczności jest dobą:Co stało się już, nie odstanie chwilką —Wróci ideą, nie powróci sobą.
Przeszłość ma wieczność w wieczystej połowie:Zamknąć, odemknąć, zarówno się uczem!Tylko wy dzisiaj, klasyczni mistrzowie,Wiecie też, którym, gdzie poczynać kluczem.
Z tragedji całej klasycznego świataPodziały znacie, a z wymowy style;To, jakby poszedł kto na grobie brataHerboryzować, zioła rwać... to tyle!...
— Kartki łacińskie przyczepiać do krzewów,Rozpłakujących się nad ruinami —Nie!... Wolę smętne szumy białodrzewówZ bezimiennemi w gwarze ruinamiI wolę z bladym srebrnej łzy świecznikiemW podziemia schodzić, niż z waszym słownikiem.
Comentarios
Cargando comentarios…