Na śmierć przyjaciela, Quintiliusa Varusa

Traducido del latín por Konstanty Górski

Dla czegóż bronić się łzom, w nędznym wstydzieNie krzyknąć? Druh mój do umarłych idzie.Na cóż ci bogi dały głos i lutnię,Muzo, gdy po nim nie zapłaczesz smutnie?

Więc nas porzucił i już mu na wiekiSen nieprzespany obciążył powieki?Szła przed nim w życiu Szczerość, Prawda naga,Dawniejszych Rzymian Wierność i Powaga.

Wszyscy szlachetni brata w nim stracili,Tyś najbiedniejszy ze wszystkich, Wergili!Biedny poeto, myślisz że go wróciszNa jasną ziemię i pieśnią ocucisz...

Skoro go Hermes zagnał raz do cieni,Krwią mu się młodą twarz nie zarumieni.Choćbyś go wołał, jak Orpheus żony,Nie wyrwiesz druha z objęć Persephony.

Nam go bogowie na krótki czas dali,Ucisz się wieszczu, próżno pieśń się żali.Ból na nas ciężki przyszedł i żałoba —Tak nielitosnym bogom się podoba,Żal, płacz ni skarga już go nie ożywi,Musimy cierpieć, bądźmy więc cierpliwi.

Comentarios

Cargando comentarios…