Oda II, 15 (Horacy, tłum. Siemieński, 1916)

Traducido del latín por Lucjan Siemieński

Szczupłe już tylko pod pług idą łany,Tak gmachy rosną; staw każdy z LukrynemRówna się niemal; a nagie platanyWiąz wypychają ożeniony z winem.

Gdzie wprzód gospodarz z sadów zbierał tylePrzednich oliwek i owoców kosze,Teraz fiołki, mirty i badyleWonne mu tylko przynoszą rozkosze.

Laur gęsto sadzon nie przepuszcza za toW upał promieni słonecznych przez szpary —Lecz tak nie myślał brodaty nasz KatoAni Romulus, ni obyczaj stary.

Każdy miał mało, lecz ojczyzna dużo;I nikt nie stawiał dla miękkiej wygodyDługich portyków, co jedynie służąBy w skwar wracały ułowione chłody.

Pogardzać z darni ukleconą chatkąNie dozwalano; — za to świątyń muryI grodów, kosztem publicznym nierzadkoPrzyozdabiały ciosane marmury.

Comentarios

Cargando comentarios…