Oda II, 6 (Horacy, tłum. Siemieński, 1916)

Traducido del latín por Lucjan Siemieński

Septymie! ze mną poszedłbyś ty wszędy,Czy do Kantabrów niechcących obróży,Czy między Syrty barbarzyńskie, kędyMauryckie morze się burzy.

Jednak wolałbym siąść na stare lataW Tyburze, co go Argejczyk zakładał;

Lądem i morzem dość obiegłem świata,Nierazem z trudu upadał.

Lecz gdybym doznał i tam przeciwności,Szedłbym nad Galez sławny z trzód wypasu,Lub gdzie lakoński Falant liczne włościZałożył, kosztować wczasu.

W ten luby kącik coś nęci mię zawsze:Tam miód tak słodki jak himeckie miody,Tam równie przednie, jak w naszym WenafrzeZnajdziesz oliwne jagody.

Tam długa wiosna, krótka bywa zima,Tam Aulon łaską Bacha niepomiernieObsypan, wcale zajrzeć czego niémaSławnym winnicom w Falernie.

Kraj ten uroczy wzywa nas pospołu...Tam, kiedy stanę u wytkniętej mety,Wdzięczną łzę uroń nad garstką popiołuPrzyjaciela i poety.

Comentarios

Cargando comentarios…