Oda IV, 3 (Horacy, tłum. Siemieński, 1916)

Traducido del latín por Lucjan Siemieński

O Melpomeno! kogo wzrokiem swoimPowitasz w chwili, gdy na świat przychodzi —Ten się istmickim na kułaki bojemNie wsławi — ani wyjdzie z krwi powodziWielkim hetmanem, co dziarskimi końmiW achejskim wozie na Kapitol jedzieZ uwieńczonemi w liść delijski skrońmi,I, co pobite króle w pętach wiedzie.

Za to strumyki tyburyjskich błoni,Gajów cienistych woniejące wrzosy —Gdy je eolską pieśnią w świat rozdzwoni,Wybiją sławę jego pod niebiosy.Odkąd mię w koło najpierwszych pieśniarzyWpisała Roma, wszystkich stolic księżna —Odtąd mej sławy wieszczej nie znieważyZawiść zjadliwa i krzywoprzysiężna.

O ty! przez którą lutnia moja gędzie,Co niemym rybom, byleś tylko chciała,

Z paszczyby śpiewy płynęły łabędzie,Pierio! tyś mi, tyś mi wszystko dała;Że gdy przechodzę — wskazują palcami:Patrzcie, mistrz idzie, nasz rzymski lutnista!Jeślim natchniony, jeśli oklask da miKażdy, w tem twoja pomoc oczywista.

Comentarios

Cargando comentarios…