Oda IV, 8 (Horacy, tłum. Siemieński, 1916)
Traducido del latín por Lucjan Siemieński
Mym przyjaciołom radbym CensorynieRozdawać bronzy, ofiarne naczynie;Lub mężnych Greków nagrodę: trójnogi. —I twój dział pewnie byłby nie ubogi,Gdybym w mym zbiorze te twory posiadałKtórym Parhazius, lub Skopas wdzięk nadał,Ów kolorami, ten dłutem mistrzowskoTworząc człowieka, albo postać boską.Nie stać mię na to; takich kosztownościDom twój nie pragnie, umysł nie zazdrości.
Lecz pieśni lubisz — jam ci je dać gotów,I opowiedzieć wartość ich przymiotów;Wszak przez pisane publiczne pomnikiZ grobów nie wstają wielkie wojowniki;Bo ni ucieczka, ni AnnibaloweGroźby, na jego odwrócone głowę;Ani pogorzel bezbożnej Kartagi,Nie dały sławie Scypiona tej wagi,Ni go podniosło wyżej owe mianoAfrykańskiego, jakie mu nadano,Nad to, co o nim wieszcz kalabrski śpiewa.O kim pieśń milczy — niech się nie spodziewaCnót swych nagrodę zyskać. Nie wiem czyliI Romul z Marsa urodzon i z IliiRaz zapomniany, mógłby w wieki płynąć?I Eakowi nie dały też zginąćW Styxie, na wyspy wiodąc go fortunneWieszczów cudowne słowa i piorunne.Pieśń cnych wyrywa ze śmierci objęcia;Ona im daje takie wniebowzięcia,Że Herkul z Bogi zasiada do stołu;A z wzburzonego aż do dna żywiołuKastor z Poluxem ratują żeglarzy,Śląc im promyki opiekuńczych twarzy.
Również i Liber w wianku z winnych liściKto się doń uda, modły jego ziści.
Comentarios
Cargando comentarios…