Pieśń II, 10 (Horacy, tłum. Trembecki)

Traducido del latín por Stanisław Trembecki

Mędrzey nierównie ten czyni,Kto swe zapędy hamuje,I w skromności, móy Licyni,Brzegu się raczéy pilnujeNiż się morz zwierza głębini.

Komu mierność miła złota,Ten naylichszy kątek zdobi,A niezgięta niczém cnota,Chciwym go nigdy nie robi,By się cisnął w pańskie wrota.

Harda jodła w szturmie pryska,Im są wyższe zamków szczyty,Tym straszliwsze ich zwaliska,I w skał niebotyczne grzbiety,Nayczęściéy też piorun błyska.

Serce niczém nie zachwiane,Cukruje przykre zbyt losy,Uprzedza niestałych zmianę,Bo wie, że cierpkie ich ciosy,Nie mogą bydź nie przetrwane.

Nic w swéy dobie nie wiekuje,Co jest tak, inaczéy będzie:Nie zawsze strzały piastuje,Apollo w groźnym zapędzie,Częściéy z Muzami obcuje.

Ukaż się śmiałym i mężnym,Na przykrych rzeczy koleje:Zwijay z umysłem potężnymŻagle gdy groźny wiatr wieje;Będziesz losom niedosiężnym.

Comentarios

Cargando comentarios…