Urok życia wiejskiego
Traducido del latín por Józef Birkenmajer
Szczęśliwy ten, kto nie wie, co to lichwa, bórg,nie licząc zysków ani strat,wołami swemi orze pradziadowski mórg,jak zacni ludzie z dawnych lat!Bo ze snu go nie budzi ryk wojennych trąb,ni morska go nie trwoży głąb;on zdala mija możnych panów hardy próg,ni miejski go nie nęci bruk!On woli winorośli wybujały krzewowijać o topoli pień;jałowe pędy nożem precz odcina z drzew,by szczepić nowy sok w ich rdzeń.To ku wąwozom, kędy słychać ryki trzód,spojrzenie zwraca swoich lic,to z plastrów zgarnia w czyste garńce gęsty miód,to wątłe owce zacznie strzyc...A gdy nad wioską jesień wznosi czoło swe,w złocisty uwieńczone plon,o! z jaką on uciechą słodkie gruszki rwiei kraśne pęki winnych gron,by do Priapa i Silvana, stróża miedz,z dziękczynnym darem żwawo biec!Jak miło spocząć, kędy rośnie stary dąb,gdzie trawa bujna — aż po pas! —gdzie bieży nurt, ujęty w brzegów stromy zrąb, —
gdzie ptasząt skargą dźwięczy las, —gałązki szemrzą, woda z szumem płynie hen,a człeka wabi błogi sen!...A kiedy grzmiący Jowisz zimę zdarzy znówi przyjdzie słota, śnieg i szron,on rusza w gon, na łów, na łów! ze sforą psówosaczać dzika z wszystkich stron!Na lekkich prętach rzadką rozpościera sieć,by wpadł w pułapkę tłusty drozd, —szaraki płoche chwyta... a już rozkosz wprostwędrowną czaplę w sidłach mieć!Wśród takich zabaw któżby nie zapomniał wnetnawet miłosnych trosk i bied?A cóż, gdy skromna żona dziatek umie strzeci nad dobytkiem czuwa wciąż —ot jak Sabinka, albo zdrowa jako rydzApulka z wdziękiem smagłych lic!Jak ona wyschłe drewka żwawo rzuca w piec,gdy wraca w dom strudzony mąż!Gdy wiedzie syte bydło za obory płot,wymiona mlecznych doi krów,wytrawne wino z beczki leje w dzban ... i otna obiad gratis... smaczny, zdrów!Ach, wolę ten oszczędny, wiejski życia trybod ostryg i zamorskich ryb(jeżeli ode wschodu która z morskich burzzapędzi je do naszych mórz!)Jarząbek czy perliczka (afrykański ptak!)dalibóg, nie smakują takni służą na żołądek, jako z naszych strefoliwki, rwane prosto z drzew,lub szczaw, co rośnie bujnie pośród łąk, — lub ślaz,co zdrowiu sprzyja w każdy czas, —lub jagnię, upieczone w dniu świątecznym, —: lubkozioł — niedoszły wilczy łup!
Jak miło śród tej uczty widzieć owiec ciąg,spieszących do dom z paszy, z łąk,lub woły, które wloką odwrócony pług,skończywszy całodzienny znój,i wokół lśniących Larów rzeszę wiernych sług,ten dworu dostatniego rój!...Tak mówił lichwiarz Alfius ... Już mu pachnie wieś...lecz — przyszły Idy, spłaty czas!Więc wszystek grosz z dłużników złupił, aby gdzieśznów go lokować — jeszcze raz!
Comentarios
Cargando comentarios…