Ballada górska (Neruda, 1904)

Traducido por Konrad Zaleski

— „Powiedz-no mi, babciu droga,Czem tu goić rany,„By nie umarł człowiek z bólu.Gdy ma cios zadany?“

— „Wszystkie rany w ludzkiem cieleZgoić ci się mogą„Od pleśnika, co tu rośnieU nas, ponad drogą“.

— „Powiedz jeszcze, babciu droga.Jaki lek byś dała,„Gdyby głowa od promieniSłonka ogorzała?“

— „Na straszliwy upał, znojeLeki niezawodne„Drobne, z wiosną, na porębachListki masz jagodne“.

Dziecię z chaty wybieżałoI na drodze siada.— „Daj mi listek swój, pleśniku,Daj!“ do drzewa gada.

Stąd zaś bieży ku porębiePrzez ciernie, rozdroża:— „Daj mi, daj mi młode listki,Ty, jagódko Boża!“

Czego chciało, dziecię miało.Do kościoła bieży,Gdzie rozpięty pod ołtarzemChrystus na wznak leży.

Umoczyło w wodzie dziecięBiały płatek czysty:— „To lekarstwo cię uzdrowi,Jezu mój złocisty!

I przemywa płatkiem rany,Krew ociera z czoła.— „Już nie będziesz cierpiał dłużej!“W skroń całując, woła.

Dzwon na wszystkie strony świataGłośnem echem dzwoni.Lud się zbiega, w piersi bije,Nizko głowę kłoni.

I podziwia to pacholę,Co spełniło Boską wolę.

Dotąd, w maju, choć ubiegłoLat od cudu wiele.Giną naraz wszystkie ranyNa Chrystusa ciele.Co spoczywa pod ołtarzemW górskim tym kościele.

Comentarios

Cargando comentarios…