Witaj mi i żegnaj

Traducido del alemán por Hugo Zathey

Serce mi biło — czas dosiąść już konia!Ledwom pomyślał — pospieszyłem tuż.Już woń wieczorna otuliła błonia,I noc na góry zstępowała już.Już w mglistą szatę dąb się przyodziewa,Jak olbrzym sterczy spiętrzony śród tucz,Z każdego krzaka, i z każdego drzewaCiemność tysiącem przeglądała ócz.

Księżyc w oddali z po za mgły i chmurPatrzył żałośnie na tę nocną ciszę;Wtém wicher nagły zerwał się z za gór,I głosy straszne wkoło siebie słyszę.Tysiąc potworów tworzyła ta noc,Lecz jam był świeży — i tak pełen sił!

Ach! jakąż czułem w piersiach moich moc,Ach! jakiż ogień w sercu mojém tlił!

Ujrzałem ciebie! i radosny szałZbudziło twoje łagodne spojrzenie.I jam ci całe serce moje dał,Każdą myśl moję i każde me tchnienie!Różowobarwny jakiś wiosny mrokOtoczył mile twą anielską twarz;A jaka czułość! a jaki jéj wzrok!O takiém szczęściu wiecznie śnij i marz!

Lecz ach! zaledwo błysnął ranny świt,Już serce ściska konieczność rozstania,W jéj smutku dla mnie jest radości szczyt,A szczyt rozkoszy ach! jéj całowania!Jadę... ty stoisz z oczyma smutnemi,Żegnasz mię jeszcze spojrzeniem stroskaném...Większego szczęścia już nie ma na ziemi,Jak szczerze kochać i być ukochanym.

Comentarios

Cargando comentarios…