Zuzanna Topielica
Traducido del alemán por Ludwik Kondratowicz
Zerwała groblę szalona fala,Szumi na błoniach, drzewa obala.— O! jeszcze powódź łagodna dosyć,Ja brnąć potrafię, umiem przenosić;Matko, nim wzbiorą fale szalone,Ja cię przeniosę na drugą stronę.— Och! Bóg nam przecie swą łaską świeci —Ja chora matka... i troje dzieci...Dzięki ci, dziewczę, dzięki losowi!Jużeśmy zginąć byli gotowi!I młode dziewczę, ratując szczerze,Schorzałą matkę na barki bierze.
— Na suchym brzegu niech czeka dziatwa,Tak niedaleko, przeprawa łatwa;Czekajcie, dzieci, nim przyjdą fale,Ja wnet powrócę, ja was ocalę!Grobla zerwana, szaleje fala,Wyrywa ziemię, drzewa obala;Zuzanna matkę przeniosła chorą,Ratować dzieci pośpiesza skoro.— Ej, dokąd, dokąd? próżna odwaga!Fale wirują, powódź się wzmaga,Nurt cię pochwyci, młoda dziewczyno! —— Ja chcę ratować... oni nie zginą!
Grobla już tonie, szaleje fala,Szumi, jak morze, huczy z oddala;Zuzanna w wodę puszcza się śmiele,Przechodzi kładkę, brnie przez topiele,Już się zrównała z chatą sąsiada,Lecz unieść dzieci — daremna rada!Powódź z łoskotem groblę obala,Ponad pagórkiem wiruje fala,Szumiąc i hucząc do morza leci,Unosi dziewczę i troje dzieci,Unosi wszystko — w mętnej topieliOni już dawno zginąć musieli!
To się Zuzanna mignie nad wodą, —Któż uratuje dziewczynę młodą? —To w głąb wiruje, to się wyłoni,Lecz nikt z wioślarzy nie śpieszy do niej.Snadź jeszcze żyje — nim śmierć ją spotka,Gdyby choć czółno, gdyby choć łódka,Gdyby choć deska — próżna otucha!...Już leci w Niebo gwiazdka jej ducha!Groblę i pole powódź zalewa,Tylko gdzieś baszta, lub konar drzewaWskazuje miejsce, gdzie ludzie żyli.
A nad topielą, z chwili do chwili,Wznosi się widmo — czy wierzyć oku?Postać Zuzanny jakby w obłoku.
Woda opada, kraj się zieleni;Po topielicy ludzie strapieni...I przepłakali, i zapomnieli,I już jej pamięć jakby w topieli,Szumiącą falą czasu przykryta...Życia i śmierci nikt nie dopyta.16 marca 1854. Borejkowszczyzna.
Comentarios
Cargando comentarios…