Wieczne piekło
Traducido del checo por Konrad Zaleski
Pod lasem mieszkał pospołu z żonąKmieć Wawrzon. Chatkę mieli omszoną.Gdy im dokuczał nieraz głód srodze,Kłótniom i swarom puszczali wodze.Jednego razu żoneczka rzekła:— „Dość już mam ciebie! Ruszaj do piekła!“Więc rzuca Wawrzon żywot swój marny.Idzie i idzie... patrzy — próg czarny,Za nim ciemnica gorsza niż w nocy.Wzywa więc Wawrzon Świętych pomocy,Znak krzyża czyniąc i... próg przekroczył;A wtem mu dyabeł drogę zaskoczył:— „Hej, kmotrze, gdzież to wiodą cię bogi?“— „Witajcie, panie, — dyć w wasze progi, —„Po was miarkuję, żem jest u czartów...„Z moją żoneczką, oj, niema żartów!
„Tutaj mnie wiedźma stara wysłała.„Jużby powrócić do dom nie dała“.Rzekł i w głąb piekła iść znów zaczyna.Wśród dyabłów naraz popłoch się wszczyna,Wnet się zleciała cała ich tłuszczaI w tan dokoła z krzykiem się puszcza.Kmiecia nie straszy piekielny krater,Dumnie wciąż kroczy, niby bohater,Nie dba, że grozi mu pewna zguba,Woła: — „Prowadźcie do Belzebuba!“Lecz te dyabliska pędzą szaloneRaz w tył, to naprzód, w tę, w ową stronę;Na nic nie pyta zgraja ta wściekła,W końcu wygania Wawrzona z piekła.
Znalazł się biedak znów na drożynieTej, co ku jego zdąża wiosczynie...— „Dyabeł pomotał“, rozmyśla sobie,„Lecz mu się nie dam, wiem już, co zrobię:„Dobrze, żem znalazł tę krętą drogę,„Do piekła z tyłu dostać się mogę.„I, jakem Wawrzon, na moją duszę,„Przed Belzebubem wnet stanąć muszę!“A wtem, o rety! Masz tu pociechę!W oddali widzi swą własną strzechę;Zdrętwiał ze strachu... Wszak nie dziwota.I drżącą ręką otwiera wrota...
Jakie tam piekło odtąd znów miewa,Niech każdy w duszy swojej dośpiewa.
Tak jest i było, i do końca będzie:W małżeństwie piekło zawsze masz i wszędzie.
Comentarios
Cargando comentarios…