Lutnia (Antoniewicz)
Lutnio ukochana! w odludnym lesie,Gdzie wiatr północny słów ludzkich nie niesie,Ani wrzask myśliwych, ni głos trąb chrapliwych,Nad brzegiem jeziora nie płoszą sarn tkliwych,
Znalazłem ciebie! Z jodły wybujałej,Gdzie wiatry z tobą swawolne igrały,Zdjąłem; a w brzmiące gdym uderzył struny,Jękły i słodkie rozeszły się tony!
A razem błysnął promyk szczęścia święty;Jako kwiat burzą jesienną przygięty,Gdy łza poranna lekko ziemię zrosi,Słońce witając i kwiat się podnosi!
Tak, widzi serce boleścią ściśnione,Jak jasny promyk przebija zasłonę,Co święte kraje wyobraźni kryje.Słyszę dźwięk lutni i czuję, że żyję!
Z tobą na losów zmiennych wpędzony morze,Gdzie innym ciernie rosną, zbieram róże;Dokąd mą łódką niesie wiatr burzliwy,Lutnio kochana! z tobą ja szczęśliwy!
Z tobą dnia witam poranne promienie,Z tobą gasnące żegnam cienie.Gdy ziemię skryją w pośród nocnej ciszy,Księżyc wschodzący moje pienia słyszy!
Lutnio północy! czy wiatry straszliwePo nad górami w jodłach smutnych huczą,Czy wzdęte wichrem skał potoki mruczą,Serce me czuje twoje tony tkliwe.
Comentarios
Cargando comentarios…