Motyl (1896)

Tu na uschłym siądź badylku,Ciemny padł na skały mrok;Długoś bujał, o motylku,Z barwnych kwiatów zbierał sok.

Już się wonny kielich zwinął,Pod łzą nocy pączek zgiął,BluszczczBluszcz po twardej skale spłynął,Co się tęskno w górę piął:

Tyś żyć począł z wiosny tchnieniem,Gdy liść blady okrył las;Dziś pod jego spocznij cieniem,Płochych chwil już minął czas.

Wyobraźni lekkie skrzydłaWyprzedzały i twój lot;Czas potargał zmysłów sidła,Myśl ma inny wzięła zwrot.

Usiądź przy mnie, przestań lecieć,Tu zdrój mruczy, tu nasz raj,Chcesz i w nocy skrzydłem świecić,Przez powietrzny lecąc kraj?

Lecz ty lecisz dalej, dalej,Ciebie inny wabi kwiat;Gdzie się hoża róża pali,Tam chcesz usnąć, tam twój świat.

Wkrótce cienie noc rozrzuci,Skryjesz się w jej listków zwój;Piosnkę nocną ci zanuciPracowitych pszczółek rój.

Robak w głąb się róży wkradnie,Zgryzie pączek, zniknie woń,A po listku liść opadnie;Kolec słaba róży broń.

Jasna tęcza barw twych zgaśnie,Gdy liść zżółkły strząśnie dąb;Kolec róży skrzydło draśnie,Tknie i ciebie czasu ząb.

Dokąd lecisz, już nie pytam,Dokąd dążę, nie wiem sam;Ty się kwiatów, ja skał chwytam.Lecz do grobu drogę znam.

Comentarios

Cargando comentarios…