Ranek (1896)

Ledwie gasnący zdmuchnąłem kaganek,A już na wschodzie blady dzień zaświtał.Rzuciwszy łoże wybiegłem na ganek,Bym pierwszy promyk wiosenny powitał.

Ponury, dżdżysty owionął mnie ranek,Świat w mgłach zakryty mą duszę zasmucił;Szczyty gór ciemny chmur otoczył wianek,A wtem skowronek w obłokach zanucił.

Ty śpiewasz, a ja mam zamykać skrycieŻal i tęsknotę, co me serce ściska?I dla mnie teraz zaświtało życie,

Odkąd w twe oczy zajrzałem tak zbliska! —Z wami się bawię, i z wami się śmieję;Pozwólcie, w śpiewkach niechaj łzę wyleję.

Comentarios

Cargando comentarios…