Roman (1896)

Na wysokiej połoninieRoman leży, krew z ran płynie,I z głębokiej studni wodyChce się napić dla ochłody.Z łzami bratnie dłonie ściska,Bo sam czuje, że śmierć bliska.

»Hej, Stefanku, zejdź w dolinę,Pozdrów tkliwie mą rodzinę.Tam nad Prutem nasza chatka;U drzwi stuknij, wyjdzie matka.Ty jej powiedz, niech nie zwleka,Bo śmierć długo nie poczeka;Syn jej kona w ciemnym lesie,Niech mu wody dzban przyniesie,A wy do mnie, towarzysze,Niech raz jeszcze pieśń usłyszę,

Pieśń huculską, pieśń karpacką.Lecz zanućcie mi ją chwacko,Jak to niegdyś, gdy my społemRoztrącali chmury czołem.«

Wstrzymaj, orle, bujny lot,Bo cię woła Hucuł brat;Już w Karpatach runął grzmot,Lećmy razem, tam nasz świat.

Grzmotem w piersiach naszych śpiew,Kiedy wita błogi maj;Ogniem w żyłach pryska krew,Gdy się liściem ścieni gaj.

Hej, kto nie zna naszych gór,Tęskny z życiem wiedzie bój.Tam w dolinie pełno chmur,Tu na górach światła zdrój.

Przyszła matka, ale wodyDzban nie niesie dla ochłody,»Mój Romanie nieszczęśliwy,Powiedz, gdzie twój towar siwy,Gdzieś zakopał twoje złoto?«

— »Matko, ty się pytasz o to!Ty nie pytasz się Romana,Gdzie go krwawa boli rana?Śmierć z ciałem i skarb zagrzebie,Moje złoto nie dla ciebie!Chatka twoja tam w dolinie,Grób Romana w połoninie.«

»Hej Stefanku, wróć w dolinę,Idź do ojca, mów, że ginę,Niech z głębokiej studni wodyDzban przyniesie dla ochłody.A wy bliżej towarzysze!Niechaj jeszcze raz usłyszęPieśń, coś my niegdyś śpiewaliŚród szumiących Prutu fali.«

Hej! odbijmy łódź od brzegu!Prucie, nasza górska rzeko,Wód jaskółce pomóż w biegu;Tam w dolinie, niedaleko,Tam gdzie chatka, tam przy skale,Tam nas nieście Prutu fale!

Prut się pieni, łódź umyka,Ledwie wody się dotyka.Jak koń, jeźdźca gdy poczuje,Fala wioseł moc poczuła,

I już łódki nie wstrzymuje,Bo Prut poznał łódź Hucuła.

Piękne wody po dolinie,Piękne zdroje w połoninie;Lecz nad inne milej dzwoniąPrutu fale górską pieśnią,Gdy nad niemi chmury gonią,Gdy je w brzegach skały ścieśnią.

Przyszedł ojciec, ale wodyDzban nie niesie dla ochłody,»Mój Romanie nieszczęśliwy,Powiedz, gdzie twój towar siwy?Gdzieś zagrzebał twoje złoto?«

— »Ojcze, ty mnie pytasz o to?Ty nie pytasz się Romana,Gdzie go krwawa boli rana?Śmierć z ciałem i skarb zagrzebie,Moje złoto nie dla ciebie!Twoja chata tam w dolinie,Grób Romana w połoninie.«

»Hej Stefanku, ten raz jeszczePo tej krętej wązkiej ścieszceZejdź w dolinę. Tam gdzie kładka,Tam wysepka, na niej chatkaW cieniu jodeł obok młyna.A w tej chatce jest dziewczyna.Ty jej powiedz, niech nie czeka.Bo śmierć bliska, czas ucieka,

Roman kona w ciemnym lesie,Niech mu wody dzban przyniesie.A wy do mnie, towarzysze,Niech wasz głos jeszcze usłyszę;Zanućcie mi pieśń rozstania,Pieśń nadziei, zmartwychwstania!«

Na góry, na góry,Tam bliżej do nieba;Tam słońce, tu chmury,Nam słońca potrzeba.

Bywaj zdrów, Romanie,Twa pamięć nie zginieTu z nami zostanieI w wieki popłynie.

Gdy w późnej dzwon dobieNa »Zdrowaś« zadzwoni,Tu Hucuł przy grobieŁzę tobie uroni.

Przyszła Afia. Jak wietrzyk majowyChód jej był lekki, a dźwięk słodkiej mowyJak śpiew skowronka. Błękitne jej okoW rany Romana zajrzało głęboko;Ulgę przyniosło, bo łza w oku była,A ta i duszy rany zagoiła.

Mówić nie mogła; przyklękła, płakała,Do ust schorzałych dzban wody podała.Roman się napił i w górę wzniósł czoło,Ścisnął dziewczynę i w niebo wesołoWzrok, serce wlepił, pojednał się z losemI do Afii słabym wyrzekł głosem:»Dziewczę, bądź zdrowa! »Skowronek zadzwoniłI blask się rozlał na góry i błonie;Wiatr chmury pędził i błękit odsłonił.

»I ja z chmurami w inny świat pogonię.Dziewczę, bądź zdrowa! Drży łza w Twojem oku,Ach, jakże smutno będzie mi bez ciebie!Gdybym cię zawsze mógł mieć przy mym boku!Tyś moją duszą, gwiazdą na mym niebie!Ja biedny Hucuł już śmierć w sobie noszę;Ścigany, błędny, śród skał umrzeć muszę.W zamian za życia miłosne rozkoszeTobie w pamiątkę oddaję mą dusze.«

I Hucuł dziewczę do serca przycisnął,Odwrócił głowę, może łzę uronił,Smutnych Hucułów dłoń po dłoni ścisnął,Westchnął raz jeszcze, w inny świat pogonił.

Comentarios

Cargando comentarios…