Panagia

Naiwną ręką mistrza z przed laty,W ołtarz cerkiewny sztywnie wtłoczona.Młode Jej skronie gniecie korona,Młodą pierś, gniotą dostojne szaty.

Gdyby z złocistej zdjąć Ją poświaty —Toby w skrach słońca szła ozłocona,I jak wieśniaczka, z synkiem u łona,Prządłaby kądziel u progu chaty.

Z mgły kadzidelnej, lśnią młode lica,Takie słowiańskiej pełne zadumy,Że gdyby zeszła w wieśniacze tłumy —

Toby szła łanem jak przodownica...A w bezkoronne włosy świetlane,Dziewkiby wplotły kłosy żytniane.

Comentarios

Cargando comentarios…