Król Bartek

Wydmucham tobie ze mgły pałace,Za uśmiech każdy złotem zapłacę,O twoich marząc wygodach.Utrefisz włosy, ubielisz lica,I chodzić będziesz, niby pawica,W moich królewskich ogrodach.

Ty nie idź do mnie w sztucznych warkoczach,Tylko z miłością w błękitnych oczach,Co drugą miłość zrozumie;Niech cię królewska szata nie wzrusza,Jeśli w niej błazna kryje się dusza,Dusza, co kochać nie umie!...

Trudno jest znaleźć szczere kochaniePrzy szat nęcącej purpurze:Niepewność w sercu zawsze zostanie,Choć wszystkie zerwałbyś róże.Krzywiznę pleców, uczuć brzydotę,Zapadłych oczu blask choryPokryją zawsze brzękadła złote,Sztucznie dobrane kolory.

Król — chciałem serca, błazen — chciał śmiechu,Nikt tu z nas szkody nie zazna!Błazen królewski strój wziął w pośpiechu,Król w suknię ubrał się błazna.Płacz teraz, dziewko, po złudnej stracie,A zrozum te słowa wieszcze:Że się nie sądzi ludzi po szacie,Że serce, dusza jest jeszcze!

Comentarios

Cargando comentarios…