Noc (Gliński)
Pochyliły się drzew wierzchy,Długi pobiegł szmer;Srebrne światła, ciche zmierzchyZ górnych płyną sfer...To nad gajeKsiężyc wstaje,Jasną wznosi twarz...Dzwonią fale, szepcą gaje:Witaj, królu nasz!
I zatoczył krąg podniebnyPan błękitnych pól...Zeszedł duży, jasny — srebrny,Cichych marzeń król;Z gwiazd orszakiemZłotym szlakiemRzucił blaski w dal;
Spłynął senny z gwiazd orszakiemW toń srebrzystych fal.
Przeszły ciche błyskawice,Prysnął światła smug;Patrzą złote dwa księżyceZ dwóch przeciwnych dróg...Ponad brzegiemZ fal szeregiemGłuchy pobiegł szum,Wielkie koła ponad brzegiemSplótł konarów tłum.
Ciszą, pieśnią ziemia witaOblubieńca wschód;Muślinami mgieł spowitaWzdycha głębia wód.Hen — daleko,Szmerów rzekąPłynie gędźba traw.Drgają światła... hen — daleko...Gra szelestem staw.
Cicho — senno... A dokołaPieśń srebrzysta drży:Pochyliły się wierzb czoła,Ros upadły łzy.Brzoza białaWłos rozwiałaNad głębiną wód;Wierzy w miłość brzoza biała,Wierzy w miłość — cud!
W cieniu drżących trzcin ukrytySzary pająk siadł;
Rzuca wiotką nić w błękity,Rzuca drugą w ślad;Pająk wierzyW moc jęcierzy,W dokonany trud;W świętość pracy pająk wierzy,W silnej woli cud!
Comentarios
Cargando comentarios…