Z nad Dniepru
Spływa wieczór, ciche chwile ukojenia niesie —Jeszcze róże na błękitach, jeszcze złoto w lesie,Jeszcze walczy dzień ze zmierzchem, ale zmierzch zwycięża,Róże bledną, złoto gaśnie, słońce oko zwęża,Zaszumiały drzewa sennie, płyną szepty drżące:Zaszło słońce, zaszło słońce, nasze dobre słońce!Teraz mary się wysuną, wyjdą z uroczyska,Do wrót domów, do ścian domów przytulą się zblizkaZastukają w szyby okien, cicho drzwi podważą,Przed oczyma ludzi staną niewidzialną twarzą,Do serc wsączą, do dusz wsączą ciche przerażenie,Owe mary, owe widma, owe blade cienie.»Co tam plączesz w palcach swoich?« — «Sieć rybaczą plączę —Będzie długa, będzie mocna, niech ją tylko skończę —Rzucę w głębie fal dnieprowych — zacięży jak ołów,Noc pogodna, toń spokojna, opłaci się połów!...Nim raz wtóry sieć zapuszczę w cichą głąb dnieprową:Kupię matce czepiec nowy, żonie suknię nową!«— »Idź, rybaku, rzucaj siecie! Duszki-latawiceZmienią fale, ciche fale w drżące błyskawice —Gromadami ryb napędzą, że łódź twoja wiotkaSrebrnołuskie, złotołuskie a skrzeliste spotka —Ciesz się, żono, w sukni nowej i matko w kornecie —Śpiesz rybaku! lecim z tobą!... śpiesz zarzucać siecie«.— »Co tam robisz chłopcze młody?« — »Fujarkę z wierzbiny —Dudka dla mnie, piosnka będzie dla mojej dziewczyny.Wszystkie mary, sny, pragnienia, wszystkie niepokoje,Całą swoją miłość włożę do tej pieśni swojej.
Gdzie kalina koralami schyla się ku ziemi,Przyjdzie dziewczę przywołane, z oczyma czarnemi —Nocy późnej się nie zlęknie, ciszy się nie zlęknie:»Musisz bardzo kochać — powie — gdy tak śpiewasz pięknie!«— »Śpiewaj, chłopcze, swej dziewczynie — dopomożem tobie,Do jej ucha szeptać będziem w owej nocnej dobie:»Jak gra pięknie! jak gra pięknie!...« Dziewczę się rozczuli:Twojej piosnki słuchać będzie, innego utuli«.Szumi, pieni Dniepr głęboki, z porohami gada,Z jękiem fala z głębin wstaje, z jękiem w głąb zapada —Noc pogodna, toń spokojna gwiazd tysiącem świeci,Niema jeno piosnki chłopca, ni rybaczej sieci.Wschodzi księżyc ponad stepy, tajemniczo wschodzi;Tu na rzece się kołysał mały listek łodzi...Wyszedł wyżej, promyk rzucił do leśnej gęstwiny:Tędy płynął dźwięk fujarki biednego chłopczyny!Gdzieżeś, piosnko? Gdzieś rybaku?... Wszędzie pustka głucha —Ryb trzepocą korowody, piosnki nikt nie słucha —Jeno duszki-latawice biją w śmiechy gwarne,Jeno rozparł krzyż ramiona duże, straszne, czarne!
Comentarios
Cargando comentarios…