Narodziny Afrodyty (1902)
łocisty-to był dzień. Błękitne zadumanieobjęło cały świat. Na modrym oceaniesłoneczny zasnął blask. Na ziemi i na niebiecisza zdawała się wsłuchiwać sama w siebie.Omdlewał w okrąg świat od światła i gorąca,różany płonął kwiat, srebrniała lilia drżąca,nad cichą, modrą toń nieskończonego morzapłynęła kwiatów woń, jak lutni dźwięk w przestworza.
Wtem — jakby zwiewny rój motyli skrzydłem drżącempotrącił śpiący blask i śpiącą głąb pod słońcem:zadrgała senność sfer i kwiaty zaszeptały,niepokój jakiś świat ogarnął nagle cały,oczekiwanie — cud jakiś się dziwny ziści, —z błękitno-złotych wód, z zielono-złotych liścidźwięczący wybiegł szmer, lękliwy i radosny,zadrgała senność sfer, jak w narodziny wiosny.
I ze srebrzystych pian, co w słońcu nieruchomiew tęczach świetlanych skier leżą na wód ogromie,wśród blasku, ciepła, mgieł złocistych, z wód kryształunagi niewieści kształt wynurza się pomału...Zdumienie zdjęło świat: przejrzyste milkną sfery,drżeć przestał róży kwiat, liliowe ścichły szmery,jakby zaklęta, woń stanęła skrysztalona,i w zadziwieniu w toń spojrzała nieb opona.
A ze srebrzystych pian Afrodis wyszła białai naprzód słońcu swój promienny uśmiech słała,potem przez modrą głąb powoli szła ku ziemi,znacząc swej drogi ślad kroplami świetlistemi,i boski uśmiech śle niebiosom, lądom.lądom, wodzie,a świat dziwował się przecudnej jej urodzie,blask ją osuszać biegł, woń obcierała z rosy,u nóg jej śnieżnych legł ocean modrowłosy.
A ona w słońcu swe suszyła ciało białe,zefiry pieszczą ją z rozkoszy oszalałe,ślizgają się do stóp po nogach jej do łona,całują piersi jej i szyję i ramiona,spijają perły pian z jej zagięć i lubieżnew lotny okrążą tan jej uda smukłe, śnieżne,zwolna się suną wzdłuż jej pełnych biódr, a potemku ustom z wonią róż wzlatują nagłym wzlotem.
Muskają włosy jej złociste, miękkie, śliczne,złocisty szafir ócz owieją balsamiczne,i omdlewając już do stóp jej kornie padną...A ona rękę swą podniosła światowładnąi naga stała tam, a dziwna jej potęgaaż do Hadesu bram nieprzekroczonych sięga,i zadrżał wszechświat w krąg, bo z morskich głębokościsprawczyni wyszła mąk najsroższych dla ludzkości.
Comentarios
Cargando comentarios…