Marsz polski
W górę serca i czoła! noc się szara rozsłania,Z bożej dłoni co wskrzesza idą blaski zarania,I ta Święta, o którą moc szatańska się starłaDrgnęła w grobie i mówi: «Spałam tylko, nie zmarła!»Razem, razem, odrzućmy grobnych głazów ostatki,Precz, precz! Ach, widne już oblicze tej matki!
Wstaje ze snu strasznego a chwiejąca i blada,Niby spojrzeć się boi a uśmiecha się rada.
Jakże wiele jej obce! I nie wszystko poznaje —Te dwa morza to twoje i te grudy i kraje!Prędzej, prędzej! niech biedna o swych dzieciach się dowie,Krew! krew! Z żył wszystkich na jej i świętości zdrowie!
Wiele było goryczy między braćmi rodnymi,Spór my wiedli o ziemię, spadkobiercy bez ziemi.Najprzód ziemię odzyszczem, potem stanie zagroda,A w zagrodzie swoboda — gdzie swoboda tam zgoda!Ramię w ramię, ty Lachu, ty Rusinie serdecznyW bój! w bój! A błyskaj jak miecz jeden dwusieczny.
To na stany, na wiarę nasz bezwładniał ład stary:Kto dziś w Polskę nie wierzy, ten bez stanu i wiary!Nas niewola zrównała, a nadzieją my spólni,Nazywano nas różnie — my nazwiemy się: «<Wolni!»Ramię w ramię, herbowni, izraelscy, siermiężni,W bój, w bój! My jedni, jeźli zacni i mężni,
Z potępionych przez naród dziś nie jeden rozpaczaW górę serca i czoła! Polska wszystkim przebacza,
Do nas bracia zbłąkani, do naszego tu łona,Na czas smutku i grzechów niech zapada zasłona!Przodem, przodem na sławę rwij się dziatwo niesławy,W bój, w bój! Tam zmyje plamy wasze chrzest krwawy!
W polskiej wierze kto wytrwa, ten zwyciężył i dopiął,Co nam stanie zawadą, w gruz niech idzie i popiółMiłość naszym orężem, lecz gdzie zdrada lub opór,Tam nam miłość w jad przejdzie, oręż zmieni się w topór!W pochód, w pochód, a wszystko co dziś stanie przed nami,W proch, w proch się zetrze pod milionów nogami!
O Ty Polsko, o nasza! przez pokutę natchniona!My na tarczach cię wzniesiem, krzycząc światu: to Ona!To zwiastunka miłości, gwiazda szczęścia dla ludów.To królowa bez koron, wiecznych ofiar i trudów.Naprzód, naprzód anielska, nasza apostolska,Bóg! Bóg! Bóg z nami, tam gdzie walczy Polska!
K. Ujejski.
Comentarios
Cargando comentarios…