Pieśń o ziarnie

Niebo tak gładkie — bez chmury, bez plamy,Jak ty o ludu! gdy cię blask swobodyJako zwierciadło weźmie w złote ramy;Lecz gdy zagaśnie pochodnia przyrody,A noc cię skryje żałoby całunem,Natenczas gwiazdy twej wiary i cnoty,Jak twego łona ukryte klejnoty,W obłędzie świecą nam zbawiennem łunem.

I lżej nam jakoś — nie tak boli serce,Wiedząc że płomień drży w każdej iskierce;Wiedząc że łącząc z sobą niebios końceWszystkieby gwiazdy w środek się zsypały,W jednoby ciało swoje światła zlałyI stokroć większe utworzyły słońce.

Niebo tak gładkie — jutrzenka się płoni.Całe powietrze jak skowronek dzwoni;Wybiegnę w pole — świat taki swobodny,I dusza moja jak w fali kwiat wodnyZ taką rozkoszą w niebie się przegląda,Że w niem utonąć, rozpłynąć się żąda.

Bogdaj-to w siole, na własnym zagonie,Ukochać lud nasz chęciami młodości,Odkrywać perły skryte w jego łonie,Z znoju mu ścierać podeptane skronieA karmić ziarnem wiary i miłości!

Wczoraj na łanie kiedy zboże siałem,Tę pieśń wieśniakom przy siejbie śpiewałem:

A razem, a z wiarą rzucajmy w głąb ziarno,A ziarno, gdy czyste to pójdzie nie marno,Oj! pójdzie nie marno, choć silny wiatr wionie,Nie na tym, to zejdzie na innym zagonie,Choć trochę naddzióbią go wrony a kruki.Plon zbiorą choć nie my, to nasze prawnuki.

Śród siejby od gromi; gdy siewacz upadnie,Niech sławiąc śmierć swoją do trumny się kładnie;«Do trumny się kładę, a ziarno nie zginie!»O! miło tak dumać w przedśmiertnej godzinie.A drugi na miejsce niech jego wystąpi,Co także siać umie, a trudu nie skąpi.

Północno a mroźno jesienny wiatr wieje,Lecz ziemia jak matka swe ziarno ogrzeje,Oj! grzeje jak matka, w pieluchy otula,A po niej niech wicher tumani i hula;Pod piersią to ziarno wkorzeni się, wrośnie,I trawką, murawką wystrzeli o wiośnie.

A trawka ta będzie pod liściem łopuchuŻyć skryta a w swojskim wyrabiać się duchu,Wyrabiać się w duchu — a pełzać przy ziemi,Że burza gromami nie znajdzie jej swemi,

I gniewna gdy gradem żółć swoją wyrzuci,To trawki nie dotknie a łopuch wywróci.

A trawka swobodna rozbuja się w kłosy,Kłos słońcem pozłocą zbłagane niebiosy,Zbłagane niebiosy zapomną o karze,I przyjdą w świątecznych sukmanach żniwiarze,I piersi wolnemi pieśń wielką zanucąI z wozy pełnemi do zagród swych wrócą.

Comentarios

Cargando comentarios…