Dąb i trzcina (Niemirycz, 1910)
Dąb wielki, mocny i grubyPatrzył z wysoka na trzcinę,Jako olbrzym na dziecinę,I, pełen nieznośnej chluby,Rzekł do uniżonej sąsiadki:„Żal mi cię bardzo, niebogo!„Bać się musisz lada kogo,„Od natury, spólnej matki,„Będąc bardzo ukrzywdzona;„Ciężkoć znieść lada dzierlatki.„Bo się zegniesz we trzy dzwona;„Kiedy też lada wietrzyk chce poigrać z tobą,„Wnet ci się macza czupryna.„Kto tak da żartować z sobą,„Nieszczęsna jego godzina!„Ja zaś, gałęzie moje„Niemal pod same puszczając obłoki,„Tak ugruntowany stoję,„Że łacwiej wzruszyć opoki!„Jeszcze, gdybyś, biedna trzcinko,„U nóg mych była wyrosła,„Potrafiłbym łacwiusieńko,
„Żeby cię chwila zła zniskąd nie doszła:„Ale, ode mnie będąc oddalona,„Trudna jest twoja obrona“.„Boże! płać afekt życzliwy! —Rzekła trzcina — panie dębie!„Jest z ciebie sąsiad cnotliwy,„Jeśli to w sercu; co w gębie;„Ale wierz też słowu memu,„Żebyś o mym zachowaniu„Mógł pono tak serdecznemu„Dać pokój pieczołowaniu.„Wiatry, szturmy i złe chwile„Mniej mi uczynią, niż tobie:„Jak trochę grzbieta nachylę,„To zostanę w mojej dobie;„Ty zaś, który, jak mur, stoisz,„Szydząc i z wiatru i z słońca,„Podobno i siekiery samej się nie boisz,„Czekaj z tą dumą końca!„Jak swą Eolus na cię potęgę obróci,„To cię z korzeniem wywróci“.Ledwo co to roztropna trzcina wymówiła,Aż król wiatrów, zuchwalstwem dęba urażony,Akwilona silnego z dekretem wysyła,Żeby przezeń koniecznie dąb był wywrócony.Nie podął i półgodziny,Aliż mocny dąb upada,Słabej zaś nie złamał trzciny,Bo się ta za wiatrem składa.Tak i w ludziach bliższy szwanku,Kto się pyszni bez przestanku.
Comentarios
Cargando comentarios…