Pragnęłabym popłynąć w dal...
Traducido por Sydir Twerdochlib
Pragnęłabym popłynąć w dal na fali,Jak ta Ofelia szalona, w mirt przybrana.
A pieśni me płynęłyby mi w śladFalując, mknąc, jak te przeczyste wodyWciąż dalej, dalej...Lazurowe prądyJedwabiem fal spowiłyby me ciało,Kołysząc mię do snu, jak to marzenie,Tak cicho, cicho...Wówczas, zbywszy woli,Tonęłabym w spowiciu bez oporu,Ze śpiewem, już zaledwie dosłyszalnym,Nurzając się w błękitne, jasne wodyWciąż głębiej, głębiej...Potemby na faliPozostał dźwięk, nieznaczne, słabe echoMych pieśni tak, jak mrące przypomnieniePrastarych klechd, śpiewanych bardzo dawno — —W nich było coś z dymiącej krwi i smutku,Lecz któż je zna? Ta pieśń rozgłośnie brzmiałaTak dawno, dawno...Potem zmilkłby oddźwięk,Na fali wód w dal płynąłby już tylkoZielony mirt, co ze mną wraz nie poszedłNa dno... na dno... Hen mknąłby on, aż wreszcieDopłynąłby do cichych, modrych stawów —Na wodnych tu bieg wstrzymałby lilijach.Płaczące w toń schylałyby się brzozyŻałobnych swych splecionych rąk żałobą;Z nadziemskich sfer rosiłby na lilijeI na ten mirt, co rwałam go szalona,Kojący spokój...
Comentarios
Cargando comentarios…