Kapitan Czart — Tom I — całość

Traducido del francés por Wiktor Gomulicki

Opłakana to jest dolaNie mieć zdrowia i pieniędzy;Lecz gdy biedak zdrów I wesół,Jest bogaczem, mimo nędzy...Za Luwr mi poddasze stanie,Z płaszcza mam strój i posłanie.Nie znam, gardząc bogactw narą,Co to przed złodziejem trwoga;Pułap jest moją kotarą,A materacem — podłoga!

Czyż dlatego, żem dziecię cygana,Które ludzie niewinnie przeklęli,Ze mnie przepaść, niczem niezrównana.Od kobiety ukochanej dzieliŻe jej uśmiech nigdy nie rozjaśniMej miłości, co wyrosła w cieniu —Mam żyć w wiecznej z przeznaczeniem waśni?Mam się męczyć i konać w milczeniu?

Przez me życie przejdzie ona dumnieI jej oczy nie zejdą się z memi,I jej myśli nie zniżą się ku mnie.Jak nie zniża się niebo ku ziemi.Lecz tak mało potrzeba wyklętym!Gdyby kwiat ten, przez mych ust porywyCałowany, ku swym wargom świętymPrzymknąc chciała...umarłbym szczęśliwy!

Już nie ujrzymy wśród stolicyPiór zewiesistych, dziarskich wąsówKtóre nosili zapaśnicy —Już nie ujrzymy wśród stolicy!Kres będzie szaleństw, bójek, pląsów,Odetchną wolniej zazdrośnicy;Piór zawiesistych, dziarskich wąsówJuż nie ujrzymy wśród stolicy!

W głębi duszy kobiety tej ja nienawidzę!I choć mnie ubóstwiła, i choć dla mnie traciZbójczem żelazem męża, synowców i braci,Jest mym oczom ohydna! OwsemOwszem, wstręt mój wzrasta,Im więcej gubi ofiar ta krwawa niewiasta!Żarem chuci swych pali mnie ona daremnieI nawet jej przysługi zgrozę budzą we mnie!

Comentarios

Cargando comentarios…