Jan Dantyszek (Siemieński, 1865)

W najmłodszych latach wzięty na królewskie dworyOd szkolnych nauk, czego żal mi do téj pory;Bo dwór zaraza, złego bezdenna kałuża;Na te jego nauki wstyd mój się oburza.Rzucając go, do Lacyum dążyłem wybrzeży,Pewny że z twą nauką moja się sprzymierzy.Wzdy inaczéj się stało, bo ledwom Alp szczytyPozostawił za sobą, wód morskich błękity,Błysły mi........

Trzykroć w obie Hesperie nosiłem rozkazy,W troistéj Gallii byłem toż samo trzy razy;Widziałem kraj Brytanów odcięty przesmykiemWodnym od lądu; ziemie bite Atlantykiem;Morinów lud najdalszy; Batawy, i owychCo siedzą u wód reńskich i u dunajowych.Za młodu w czas wojenny na Gety i DakiI nad Borysten szedłem z rycerskiemi znaki,Przez góry i doliny, rzeki, morskie wały,Bez spoczynku mną losy od młodych lat gnały.

Mam listy od przyjaciół, Kortez mi pisuje,Co zamorskich państw tyle zdobył, i panujeOd znaku koziorożca, za linią równika,I w téj oddali duszę swoję mi odmyka.....

Comentarios

Cargando comentarios…