O Homerze i Odyssei

Odysseja

Przyzwać mi pieśniarzaDemodoka; pieśń jego cudnie się wyrażaI weseli; on serce z Boga ma natchnione.

wszedł pieśniarz wesołej zabawyMuzy kochanek, dobrem i złem obdarzonyBo mu wzrok wziąwszy, dała śpiew pieszczony.

A gdy się już do syta napili, najedli, (goście)Muza piewcę natchnęła sławić cnych heroi;Więc z pieśni która słynie aż do nieb podwoiWybrał spór Odyssejsa z Achillem Pelidą.

Gdzie tylko ludzie zamieszkująPieśniarzy cześć otacza, wszyscy ich miłująBo to Muzy uczniowie i jej ulubieńce.

Odyssie! proszę cię za sobą —Niezabijaj mię! Sambyś okrył się żałobą,Gdybyś zabił pieśniarza, co ludzie i BogiOpiewał. —

»Jam samouk; Bóg wszczepił dar drogiW moją duszę« —

Azali nie téj pieśni słuchamy najchętniéj,Co czemsiś nowem w sercu słuchacza odtętni?

....Sława twa stropu nieb dosiężeJak tego króla, co cześć bogom korną składa,Co licznym ludem dzielnych mężów włada,I sprawiedliwość pełni. Jemu ziemia czarnaRodzi owoc; pszeniczne i jęczmienne ziarna;Pomnaża trzody; morze ryb daje do syta;Pod mądrym panem ludu pomyślność zakwita.

Pod Forkisa, morskiego starucha, wezwaniemJest tam przystań w Itace; dwie groźne opokiSterczą u wniścia, niby wrota tej zatokiOdpierające fale, które burza pędziW przystań; więc też u cichej wybrzeża krawędziNiecumowanych łodzi stoi rząd spokojny.Wyżej gdzie brzeg, tam rośnie oliwnik w liść strojny;Jest i ciemna pieczara oliwnika blisko,Boginiek, Najadami zwanych, w niej siedlisko.Wewnątrz dzbany i garnki dwóuszne tam stoją,Pszczoły w nich robią miody, jak w ulach się roją....Są i narzędzia tkackie, kamienne warsztatyBogińki purpurowe na nich dzieją szaty.Środkiem bije zdrój żywy; po bokach dwa wchody:Jeden północny ludziom służy do wygody;Od południa — ten święty: stopa śmiertelnikaPrzestąpić go niemoże — bogom się odmyka.

W tę przystań przewoźnikom znaną, łódź gdy wpadłaRozpędzona, połową tułowu aż siadłaNa brzegu, tak ją parła wioslarzy tych siła;Teraz gdy z ław drużyna na brzeg wyskoczyła,

Nuże Odyssa dźwigać z nawy na pościeliPurpurowych kobierców, prześcieradeł bieliI złożywszy na piasku w snie pogrążonegoZnosiła potem dary zebrane dla niegoPrzez feackie panięta z natchnienia Ateny.Więc pod pniem oliwnika sprzęt niemałej cenyZłożono podal drogi, by kto przechodzącyNie wziął czego, nim Odyss przebudzi się śpiący.

Zaprawdę jakże pyszne Odyssa zamczysko!Zaraz poznać; od innych gmachów się odznacza;Izba piątrzy się izbą, dziedziniec otaczaMur blankowany, mocne drzwi podwójne w bramie;Nie łatwoby je zdobyć mogło ludzkie ramię.

Zews wszechmocny obdziera człowieka z połowyCnej poczciwości, odkąd ten bierze okowy. (Od. XVIII.)

Znajdziesz go jak sam pasie trzodę świń niemałąU źródła Aretuzy pod Koraxu skałąGdzie jest smakowna żołądź, źródło czarnej wody,Po której obrastają w słoninkę te trzody.

W środku zagrody chlewów dwanaście zbudowałJeden przy drugim, i tam na noc trzodę chował;Pięćdziesiąt ryjów w każdej zamykał oborze,A same to maciory; samce spią na dworze.

Zastał go, jak na progu siedział, śród zagrodyObszernej, zbudowanej dla trzodnej wygodyNa wyżynie, z kąd patrzy, naokół widziana.Wybudował ją pastuch pod niebytność pana,Bez wiedzy Laertesa, bez pani rozkazu —Wzniósł mury, ogrom głazu stosując do głazu;Otarnił; a wanczosy w koło dębowemiObwiódł, jeden przy drugim wbijając do ziemi....

Wnet Odyssejsa czujne sobaki postrzegłyI szczekając opadły; lecz on, człek przebiegłyOdrazu siadł na ziemi, kij na bok odłożył.

I wprzód heroje bywali niezwykli —Ale zstąpiwszy do ciemnej otchłaniSwoich poetów niemając, znikliNieznani, nieopłakani.

Comentarios

Cargando comentarios…