Portrety literackie — Tom II — XIX

Jaki obraz przeszłości złożył mu się w duszy,Taki został, skamieniał — sama śmierć go skruszy.

Invan ti lagni del perduto onore,Italia mia di mille affani gravida;Tu fosti invitta fin chè il tuo valoreE le antiche virtù serbasti impavida.

Życie się z ziemi już trawką wyciskaI w całéj budzi się sile;Z każdego pączka miłość tu wytryska,Boleść usypia na chwilę.Czemuż się życiem téj wiosny nie cucęCo dla wszystkich tak radosna?Może ja, może, dla tego się smucęZa to ostatnia już wiosna!Słyszę ja z gaju brzmiący śpiew słowika,Pszczółkę, co nad kwiatkiem brzęczy —Ale mię głębiéj głos dzwonu przenikaCo gdzieś tam z wieży mi jęczy.

Wszystko zwiędło, trawki zbladły,Zaległ ziemię liść opadły;Wzmaga się pomrok wieczoru, —Zimny wietrzyk mię owiewa,Obnażone szumią drzewa,I puszczyk huczy po boru.Smętna myśl się w umysł ciśnie,Z nią raz po raz łza zabłyśnie, —Coś mię ciągnie do stóp krzyża,Bije zdala dzwon kościoła —Ach rozumiem! wszystko wołaŻe i dla mnie czas się zbliża.“

„Boże mój Boże! o jakże się bojęO wieczność moję!

Tyś za warunek naszego zbawieniaWskazał nam słodką cnotę przebaczenia;A ja dopełnić jéj nie byłem w stanieBo nikt mię w życiu nie obraził Panie!

Tak Panie! nikt mię obrazić nie raczyłBym dla miłości Twojéj mu przebaczył;Srogością dla mnie ludzka dobroć była,Bo mię tém niebios może pozbawiła.

Jestem więc Panie bez żadnéj zasługi,Nie uskarbiłem jéj przez wiek tak długi;Lękam się kary, którąś mi przeznaczył:Bo czy przebaczysz, gdym ja nie przebaczył?“

Comentarios

Cargando comentarios…