A czegóż rżysz (Konopnicka, 1915)

A czegóż rżysz po rosie,Koniku ty mój siwy?Nie będę ja ci w jedwabZaplatał długiej grzywy!Hej, długiej grzywy!

Nie będę ja cię wodziłNa uździe z karmazynu;W parciankach będziesz chodził,U pługa, chłopski synu!Hej, chłopski synu!

Nie będziesz ty się pysznił,Pod siodłem, pod czerwonem;Łeb jeno zwiesisz smutnieNad czarnym tym wygonem...Hej, nad wygonem!

Zębatą ciągnąc bronę,Spotniejesz białą rosą,Ani cię wiatry oneW kraj świata nie poniosą...Hej, nie poniosą!

Ani ja nie dam ciebieW złociste kuć podkowy,Cobyś tak stąpał z góry,Jakoby nasz karbowy...Hej, jak karbowy!

Nie będą drobną sieczkąKarmiły ciebie panny;Nie padniesz w krwawem polu,Świszczącą kulką ranny...Hej, kulką ranny!

Na piasku, na ugorze,Gospodarz cię ostawi,A rosa oczy wyżre,A słońce kości strawi...Hej, kości strawi!

Nie będą tobie grałyMuzyki, ni trębacze,Wiatr jeno cię pogrzebie,A deszczyk cię zapłacze...Hej, deszcz zapłacze!

Comentarios

Cargando comentarios…